Godzina była jedenasta rano, kiedy jeden z uczniów wybiegł jako pierwszy na boisko. Cała klasa czekała na lekcje, które miały się odbyć na świeżym powietrzu. Minęło już pięć minut przerwy, pozostawiając kolejne pięć przed sobą. W tym momencie podjechał jakiś duży autobus. Z samochodu zaczęły wysiadać gwiazdy piłki nożnej. Była to cała drużyna piłkarska. Zdziwione dzieci bawiące się na podwórku szkolnym przestały biegać. Rozmawiały między sobą jak jeden i drugi się nazywa. Czy inni koledzy znają tą drużynę, któraś z dziewczyn nawet płakała ze szczęścia, bo mogła zobaczyć swojego ukochanego polskiego piłkarza na żywo. Chwilę później już cała drużyna znajdowała się na nowym boisku przy szkole.
Wiele osób ze szkoły zaczęło wybiegać na boisko szkolne by móc zobaczyć swoich idoli. Piłkarze stołecznego klubu, bo dłuższy czasie stania w miejscu zaczęli rzucać torby na ziemie i przebierać się w swoje klubowe stroje. Po dziesięciu minutach już każdy z gości posiadał na sobie odpowiednie ubranie. Kapitan zespołu stanął oparł się o piłkochwyty i zaproponował dzieciom grę. Wszystko trwało zaledwie chwilę, kiedy przedstawiciel szkoły uzbierał drużynę, która miała wystąpić przeciwko piłkarzom. Gra została rozpoczęta a sędzia jako pierwszy kopnął piłkę, a ta wpadła na piłkochwyty. Gracze oczywiście dawali jak najmniej z siebie, by dzieci też miały jakąś satysfakcję z gry i mogły dorównać słabo grającym piłkarzom.
Po piętnastu minutach meczu było już dziesięć zero dla piłkarzy stołecznego klubu. Lecz przed samym końcem meczu jeden z młodych graczy na boisko dostał piłkę pod nogi i strzelił z całych sił posyłając piłkę w stronę bramki. Bramkarz specjalnie nie doskoczył do tej piłki, a ta zatrzepotała w bramce. Zatrzymały ją tylko piłkochwyty, które pod wpływem uderzenia przez młodzieńca delikatnie odgięły się do tyłu i poruszyły jak podczas wiatru. Nagle głośny dzwonek zadzwonił, a dzieci z boiskach musiały udać się na lekcję. Piłkarze spakowali swoje torby i wsiedli powrotem do autobusu, który odjechał.